W internecie można znaleźć wiele informacji o rzekomych „alternatywnych” sposobach leczenia nowotworów. Wśród nich pojawiają się fenbendazol oraz bardzo wysokie dawki witaminy C. Problem w tym, że obiecujące wyniki pojedynczych badań laboratoryjnych nie oznaczają jeszcze, że dana substancja skutecznie leczy raka u ludzi.

Fenbendazol – lek dla zwierząt, nie terapia onkologiczna

Fenbendazol jest substancją przeciwpasożytniczą wykorzystywaną w lecznictwie weterynaryjnym. Preparaty z tą substancją stosuje się u różnych gatunków zwierząt, między innymi w celu zwalczania pasożytów przewodu pokarmowego. Nie jest to zatwierdzony lek przeciwnowotworowy dla ludzi.

Zainteresowanie fenbendazolem jako potencjalnym środkiem na raka wynika z badań przedklinicznych. W laboratoriach obserwowano wpływ tej substancji na niektóre komórki nowotworowe. Takie wyniki mogą być punktem wyjścia do dalszych badań, ale nie potwierdzają skuteczności leczenia u pacjentów.

Oto bardzo ważne rozróżnienie:

  • badanie na komórkach nie jest badaniem klinicznym;
  • wynik uzyskany u zwierząt nie musi powtórzyć się u ludzi;
  • pojedyncza historia pacjenta nie dowodzi skuteczności terapii;
  • brak odpowiednich badań klinicznych oznacza brak wiarygodnych podstaw do uznania substancji za lek przeciwnowotworowy.

Dodatkowym problemem jest stosowanie preparatów weterynaryjnych na własną rękę. Ich bezpieczeństwo, dawkowanie i jakość nie są oceniane z myślą o leczeniu ludzi.

A tutaj tłumaczymy, czy kupowanie leków przez internet jest legalne.

Skąd pomysł na witaminę C w leczeniu raka?

Witamina C jest potrzebnym organizmowi składnikiem odżywczym, ale jej rola w leczeniu nowotworów jest znacznie bardziej złożona niż sugerują reklamy internetowe.

Prowadzono badania nad stosowaniem bardzo wysokich dawek kwasu askorbinowego, w tym podawaniem go dożylnie. Istnieją wyniki badań laboratoryjnych sugerujące możliwość oddziaływania wysokich stężeń witaminy C na komórki nowotworowe. Trwają również badania kliniczne nad jej zastosowaniem w połączeniu z niektórymi terapiami.

Nie oznacza to jednak, że można powiedzieć: „witamina C leczy raka”. National Cancer Institute wskazuje, że wysokodawkowa witamina C nie została zatwierdzona jako samodzielne leczenie nowotworów.

Szczególnie mylące jest określenie „lewoskrętna witamina C”. Nie jest to specjalna odmiana witaminy o udowodnionych właściwościach przeciwnowotworowych.

Czy bardzo duże dawki witaminy C są bezpieczne?

Przekonanie, że witamina C nie może zaszkodzić, ponieważ jej nadmiar jest wydalany z organizmu, jest zbyt dużym uproszczeniem.

Bardzo wysokie dawki mogą powodować działania niepożądane, a ryzyko zależy sposobu podania oraz stanu zdrowia pacjenta. Szczególnej ostrożności wymagają osoby z niektórymi chorobami nerek oraz pacjenci z niedoborem enzymu G6PD.

Co więcej, suplementy i inne preparaty mogą wpływać na działanie leczenia przeciwnowotworowego. Dlatego każdą dodatkową terapię warto omówić z lekarzem prowadzącym, nawet jeśli jest reklamowana jako „naturalna”.

Zobacz też artykuł https://rehabilito.pl/jak-rozpoznac-falszywy-e-mail-o-zwrocie-podatku/.

Największe ryzyko: rezygnacja z właściwego leczenia

Sam fakt zainteresowania metodami alternatywnymi nie musi oznaczać rezygnacji z medycyny konwencjonalnej. Problem zaczyna się wtedy, gdy pacjent zastępuje sprawdzone leczenie preparatem, którego skuteczność nie została potwierdzona.

W przypadku nowotworów może mieć to szczególnie poważne konsekwencje. Odroczenie operacji, chemioterapii, radioterapii, immunoterapii lub innego zalecanego postępowania może oznaczać utratę czasu, w którym leczenie miałoby największą szansę przynieść korzyść.

National Cancer Institute podkreśla również, że nie ma dowodów, aby popularne diety, witaminy czy suplementy mogły samodzielnie spowalniać, leczyć raka lub zapobiegać jego nawrotom. Niektóre suplementy mogą natomiast wchodzić w interakcje z terapią onkologiczną.

Jak oceniać informacje o „cudownych” terapiach?

Warto zachować szczególną ostrożność, gdy ktoś obiecuje skuteczne leczenie wszystkich nowotworów jednym preparatem, np. takim jak fenbendazol. Czerwona lampka powinna zapalić się również wtedy, gdy autor powołuje się wyłącznie na pojedyncze przypadki, badania laboratoryjne albo opinie znanych osób.

Przed zastosowaniem niezweryfikowanej terapii warto sprawdzić:

  • czy przeprowadzono odpowiednie badania kliniczne z udziałem ludzi;
  • czy metoda znajduje się w wytycznych uznanych organizacji medycznych;
  • czy wiadomo, jakie są jej działania niepożądane i interakcje;
  • czy lekarz prowadzący wie o planowanym zastosowaniu preparatu.

A jeśli chcesz sprawdzić, jakie są inne fałszywe terapie nowotworowe, które krążą w sieci, kliknij ten link

Co zrobić, jeśli pacjent chce zastosować terapię alternatywną?

Najlepszym rozwiązaniem jest szczera rozmowa z onkologiem. Pacjent może zapytać o konkretną substancję, przedstawić informacje znalezione w internecie i wspólnie z lekarzem ocenić potencjalne korzyści oraz zagrożenia.

Nie każda metoda określana jako „alternatywna” musi być całkowicie pozbawiona wartości, ale jej skuteczność powinna być oceniana na podstawie wiarygodnych dowodów, a nie obietnic sprzedawcy czy pojedynczej historii sukcesu.

W przypadku fenbendazolu nie ma obecnie podstaw, aby traktować go jako udowodnione leczenie przeciwnowotworowe u ludzi. Wysokodawkowa witamina C pozostaje natomiast przedmiotem badań i nie powinna być przedstawiana jako zamiennik standardowego leczenia raka.

Dodaj komentarz

Related Projects